Firma Criterion Games postanowiła wreszcie uchylić rąbka tajemnicy w sprawie kolejnej części serii Need for Speed. Na trwających właśnie w Los Angeles targach E3 zaprezentowała trailer produkowanej przez siebie gry. Okazuje się, że nie będzie to Out of the Law, ani żaden inny Most Carbon. Nowy NFS będzie nosić znajomy tytuł Hot Pursuit!

Już sam podtytuł może rozwiać obawy wielu fanów serii, związane z przekazaniem produkcji kolejnej części naszej ścigałki do specjalizującej się w mocno zręcznościowych (Burnout) samochodówkach i tym samym kolejny odwrót od symulacyjnego modelu bardzo dobrego przecież Shifta ze stajni Slightly Mad Studios. NFS3: Hot Pursuit jest bowiem powszechnie uważany za jedną z najlepszych gier z serii Potrzeba Prędkości. To on do maksimum rozbudował wątek pościgów policyjnych, czyniąc z niego danie główne całej gry. W 2002 roku EA próbowała wskrzesić ten hit wypuszczając Hot Pursuit 2, ale była to gra słaba i mocno nieudana – podobała się chyba tylko ARCYKOWI. Z nowym HP ma być inaczej – spójrzcie zresztą na trailer:

Widzimy na nim efektowny policyjny pościg po trasie do złudzenia przypominającej te z NFS3 i NFSIV. W rolę uciekinierów wcieliły się Koenigsegg CCX i Pagani Zonda, a radiowozów – Ford Shelby, Lamborghini Reventon i mający niezwykle efektowne wejście Bugatti Veyron. Trailer jest szybki, efektowny i pomysłowy. Grafika też robi duże wrażenie, ale nie można jeszcze ocenić, jak będzie wyglądać podczas gry. Wiadomo natomiast, że wielki powrót zaliczą policyjne śmigłowce i zrzucane znienacka kolczatki – cieszycie się?

Wujek Crazy twierdzi, że Criterion nie zepsuło jeszcze żadnej ze swoich gier – można więc liczyć na to, że nowy NFS: Hot Pursuit będzie kolejną próbą powrotu do korzeni serii, czyli grywalnej i efektownej zręcznościówki z superszybkimi autami w tle. Czy się uda – tego dowiemy się najpóźniej 16 listopada tego roku, w dniu premiery gry!